niedziela, 6 kwietnia 2014

PROLOG

Parę godzin spędzonych w samolocie nie poszło na marne. Obłoki przesuwały się jak białe owieczki. Z góry świat wydawał się jak główka szpilki. Wszystkie ogromne budynki wydawały się małe i kruche. Autostrady i rzeki snuły się jak delikatne wstążki. Dziewczyny  podekscytowane co chwilę łapały się za ręce lub na zmianę wskazywały coś za oknem. Gdy wylądowały,  zeszły po pokładowych schodkach na podłoże lotniska i poczuły świeże powietrze obcego miasta, były zachwycone.  Londyn wyglądał tak samo pięknie jak na zdjęciach i pocztówkach, które dziewczyny dostawały od znajomych. Zapowiadała się ich największa przygoda życia. Trzy tygodnie pakowania, planowania i zakupów. Ruda i Ryba. Dwie przyjaciółki, które dostały od rodziców bilety na samodzielną podróż życia, ściskając w dłoni sportowe torby z Nike nie mogły uwierzyć w to co je spotyka. Ich oczy błyszczały, a serca biły zdecydowanie szybciej. Na  bladej cerze Rudzielca ze szczęścia zakwitły urocze rumieńce, a jej przyjaciółka wyglądała, jakby miała zacząć piszczeć z radości.
  
Lotnisko powoli pustoszało, a one stały na środku rozglądając się i nie mogąc uwierzyć własnym oczom gdzie się właśnie znajdują. Pierwsza ocknęła się Ryba. 
-Ej, piękna!-  skinęła na przyjaciółkę.- Po drugiej stronie jest starbruck’s, wypijemy kawę i ogarniemy jak trafić do hotelu. 
Ruda wyszczerzyła swoje białe zęby w uśmiechu. Jej szare oczy przepełniał zachwyt. 
-Chwilkę! – Zarzuciła granatową bejsbolówkę i zawiązała sznurówki w czerwonych vansach. Na koniec przewiązała lśniące, rude włosy granatową bandamą, objęła ramieniem przyjaciółkę i obie ruszyły w stronę kawiarni.  
  
Ryba siedziała na krześle przeglądając się w lusterku, które wisiało za plecami Rudej.Blond dziewczyna miała subtelny makijaż, a włosy spięte w koczek na czubku głowy. Była ubrana w krótkie jeansowe spodenki, białą bokserkę i cienką, luźną koszulkę w beżowo-brązowe paski sięgającą pod piersi. Na nogach miała białe nike za kostkę.  Obok jej krzesła leżała ciemnobrązowa torba z której wystawały kolorowe czasopisma o modzie i gwiazdach. 
Ruda spojrzała na przyjaciółkę i głęboko westchnęła. Podsunęła jej kubek z kawą pod nos. 
- Pij, bo zaraz idziemy. – rzuciła. – Musimy zdążyć na autobus. A wiesz, że raczej na nas nie zaczeka. 
- No jak nie jak tak.- Zażartowała Ryba i obie zaczęły się śmiać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz