Przygarniecie nas?
Dziewczęta szły prostą ulicą na której znajdowały się same wille. Od czasu do czasu zaglądały komuś przez płot, aby zobaczyć teren. Ogromne baseny, piękne altany, hamaki, mnóstwo kolorowych kwiatów i drzew zdobiły posiadłości milionerów. Co drugą działkę zdobiła wielka fontanna na środku podjazdu, gdzie zaparkowane były nieziemskie samochody.
Londyn budził w ich oczach ekscytacje i powodował szybsze bicie serc. Był miejscem spełnienia ich najskrytszych marzeń i nadziei na lepsze jutro. Ludzie których zdążyły spotkać w sklepach i na ulicy byli uprzejmi i pomocni. Chętnie udzielali im odpowiedzi na zadawane pytania o drogę i miejsca których szukały. Czuły się wolne. Z dala od rodziców. Z dala od ich narzekać. Z dala od kłopotów i świata który je przytłaczał. Czuły w końcu, że żyją. Ruda do szesnastego roku życia mieszkała w tym samym mieście co jej przyjaciółka. Niestety rok temu ich drogi musiały się rozejść. Jej ojciec postanowił, że wyprowadzą się do większego miasta, gdzie będą bliżej rodziny. W życiu dziewczyn ważną rolę odgrywała jeszcze jedna osoba. Mianowicie była nią Brygida, trzecia koleżanka dopełniająca niezniszczalną trójcę. Nieśmiała brunetka z zielonymi oczami i wielką empatią. Uwielbiała, gdy przyjaciółki wpadały do niej na całe dni, ale gdy Ruda zaczynała buszować po lodówce, dziewczyna musiała doprowadzać ją do porządku. Godzinami potrafiły siedzieć przed komputerem i cieszyć się do monitora. Mogły też cały dzień spędzić na oglądaniu filmów lub prostowaniu włosów. Nie były to zbyt porywające zajęcia, ale sprawiały im przyjemność, ponieważ spędzały wtedy razem czas. Niestety jej rodziców po rozwodzie nie było stać na bilet do Anglii, więc dziewczyna została w Polsce. Przyjaciółki umówiły się, że będą pisać do siebie każdego dnia, wysyłać mnóstwo wiadomości ze zdjęciami oraz wstawiać i opisywać różne chwile na portalach w internecie.
Ruda stanęła przed jednym z zaparkowanych samochodów i spojrzała na swoje odbicie gładząc przy tym bladoróżową bokserkę. Rude włosy lśniły w słońcu, a okulary zakrywały szare oczy. Gdy się na nią patrzyło, jej czerwone vansy przyciągały największą uwagę.
- Myślisz, że wyglądam grubo w tych rurkach ? – spytała zrezygnowana. Zawsze miała kompleksy z powodu swojego wyglądu. Nie była tak szczupła jak jej przyjaciółki. Mimo, że miała bardzo widoczne wcięcie w tali, te parę kilogramów za dużo, odbierało jej pewność siebie.
- Głupia jesteś – zaśmiała się Ryba. – Chodź, bo będzie zaraz padać. – uniosła błękitne oczy ku górze i spojrzała na zachmurzone niebo. Zapowiadało się na porządną ulewę, może i nawet na burzę.
Przemoknięte do suchej nitki, stały pod bramą typowo brytyjskiego domu. Nie wydawał się aż tak wielki jak pozostałe, ponieważ cały przód był porośnięty żywopłotami. Brak wymyślnych figurek i fontanny spowodował, że dziewczyny przypuszczały, iż dom zamieszkuje średnio zamożna rodzina. Ryba nerwowo wciskała guzik od domofonu. Nagle bramka drgnęła i dziewczyny wbiegły na posesje.
Stały przed wielkimi białymi drzwiami zastanawiając się czy znajdą tu pomoc. I wtedy drzwi się otworzyły. Ze środka dobiegały krzyki i śmiechy jakiś chłopaków. W drzwiach stał wysoki, przystojny brunet z lekkim zarostem. Ryba nie mogła oderwać wzroku od jego brązowych oczu.
- Cześć – Odezwał się chłopak. Dziewczyny nie miały pojęcia kto to, ale gdy na niego patrzyły wydawał się godzien ich zaufania. – Jestem Zayn. Wejdźcie. – uśmiechnął się zachęcająco. Ryba spojrzała na Rudą która pokiwała twierdząco głową i puściła koleżankę przodem. Nie wiedząc dlaczego chłopak wydawał jej się jednak znajomy. Próbowała go skojarzyć, ale bez skutku. Dziewczyna bardzo ufała ludziom, można powiedzieć, że czasami była naiwna. Ale właśnie tego nauczyli ją rodzice, ufać i pomagać innym. Za każdym razem powtarzali, że ilekroć komuś pomożesz w przyszłości Ci się to zwróci. „ Chyba nadszedł ten dzień” pomyślała i przekroczyła próg domu.
- Skąd je masz?! – Wyrzynką chłopak o kręconych włosach i słodkim uśmiechu. Jego oczy aż się śmiały.
-Ej, to nie przedmioty idioci. Przedstawcie się. – Zaśmiał się brunet, dodając otuchy uśmiechem skołowanym dziewczynom.
-Już się poprawiam. Jestem Harry bądź też Hazza. Jak kto woli. - Zreflektował się. To jest Liam – Wskazał na ciemnego blondyna o brązowych oczach. – Ten to Louis – Niebieskooki chłopak odgarną brązową grzywkę i uśmiechnął się czarująco. - A ten tutaj to Niall. –Błękitnooki blondyn, wyszczerzył zęby odsłaniając ledwie zauważalny aparat i wyciągnął rękę do dziewczyn.
Chłopacy sprawiali wrażenie nieogarniętych pewnych siebie nastolatków. Blondyn zwany Liamem wydawał się bardzo opiekuńczy. Gdy zobaczył przemoknięte dziewczyny, zrobił zatroskaną minę i pokręcił głową. Louis wraz z Niall stali i patrzyli na dziewczęta z wielkimi bananami na twarzy, co jakiś czas szepcząc coś do siebie i wesoło chichocząc. Bóg jeden wie o czym myśleli w tej chwili. Natomiast Harry stał spokojnie i przyglądał się całej sytuacji z lekko zawadiackim, ale przyjemnym uśmiechem. W śmiejących się do tej pory oczach pojawiły się iskierki intrygi.
Dziewczyny były lekko przestraszone, ale wdzięczne nieznajomym za pomoc i ciepłe powitanie w nowym mieście. Opowiedzieli im o Londynie oraz najbardziej znanych i godnych zwiedzenia zabytkach. Powiedzieli też gdzie mogą zrobić najlepsze zakupy i dobrze zjeść. Wypytywali je o powody dla których tu przybyły i o to gdzie mają zamiar się zatrzymać. Mimo strachu i lekkiego skrępowania dziewczęta wesoło odpowiadały na pytania. Opowiedziały im o tym skąd są, jak się nazywają i o kilku podstawowych informacjach. Trzeba przyznać, że zabawnie im się rozmawiało, bo dziewczyny nie do końca znały angielski i niegramotnie sklejały zdania korzystając z pomocy słownika w telefonie.
Mokre ubrania lepiły się do ich ciał jak zimna i nieprzyjemna maź. Torby wypełnione ubraniami nie stanowiły w tej chwili żadnej pomocy, ponieważ cała zawartość była przemoczona. A chyba nie ma nic gorszego niż wyglądanie jak siedem nieszczęść przed nowo poznanymi, przystojnymi chłopakami.
- Co chcesz do ubrania ? – zapytał Zayn spoglądając na rozglądającą się po pokoju blondynkę.
- Co… Cokolwiek – zająkała się i zaczęła przygryzać nerwowo dolną wargę. Siedziała na pufce i machała energicznie nogami. Gdy na niego patrzyła serce biło jej jakby trochę mocniej. Z punktu widzenia jej koleżanki mogła być to zwykła arytmia serca. Zayn wyciągnął ciemna koszulkę z logo Guns’n’roses.
- Lubisz ich muzykę ? – zapytała nieśmiało zafascynowana.
Ryba, zarówno jak jej przyjaciółka uwielbiała muzykę rockową. Jej pokój od dzieciństwa wypełniony był płytami CD i winyleami takich zespołów jak Bon Jovi, Nirvana, Pink Floyd, SOAD, Guns’n’Roses , Aerosmith i Joan Jett. Słuchała też zespołów takich jak Dżem oraz Pidżama Porno, które pochodziły z Polski. Zayn spojrzał na nią i uśmiechnął się szeroko.
- To klasyka. I przy okazji mój ulubiony zespół. – na te słowa oboje się zaśmiali. – Proszę., załóż ją. Będzie Ci wygodniej.- uśmiechnął się patrząc na przemokniętą Rybę. - A ubrania zostaw w łazience. Potem się nimi zajmiemy.
- Dziękuje. Ale czy to na pewno nie problem ? Bo wiesz ja nie muszę…
- Nie musisz ? Wolisz siedzieć bez ubrań czy w tym mokrym… czymś. – przerwał jej i zaśmiał się łagodnie, kiedy ta spłonęła rumieńcem.
Jego śmiech, jego oczy, jego zapach perfum zmieszany z dymem papierosów, tatuaże na ciele i sylwetka pociągały ją bardziej niż truskawkowa czekolada.
Londyn budził w ich oczach ekscytacje i powodował szybsze bicie serc. Był miejscem spełnienia ich najskrytszych marzeń i nadziei na lepsze jutro. Ludzie których zdążyły spotkać w sklepach i na ulicy byli uprzejmi i pomocni. Chętnie udzielali im odpowiedzi na zadawane pytania o drogę i miejsca których szukały. Czuły się wolne. Z dala od rodziców. Z dala od ich narzekać. Z dala od kłopotów i świata który je przytłaczał. Czuły w końcu, że żyją. Ruda do szesnastego roku życia mieszkała w tym samym mieście co jej przyjaciółka. Niestety rok temu ich drogi musiały się rozejść. Jej ojciec postanowił, że wyprowadzą się do większego miasta, gdzie będą bliżej rodziny. W życiu dziewczyn ważną rolę odgrywała jeszcze jedna osoba. Mianowicie była nią Brygida, trzecia koleżanka dopełniająca niezniszczalną trójcę. Nieśmiała brunetka z zielonymi oczami i wielką empatią. Uwielbiała, gdy przyjaciółki wpadały do niej na całe dni, ale gdy Ruda zaczynała buszować po lodówce, dziewczyna musiała doprowadzać ją do porządku. Godzinami potrafiły siedzieć przed komputerem i cieszyć się do monitora. Mogły też cały dzień spędzić na oglądaniu filmów lub prostowaniu włosów. Nie były to zbyt porywające zajęcia, ale sprawiały im przyjemność, ponieważ spędzały wtedy razem czas. Niestety jej rodziców po rozwodzie nie było stać na bilet do Anglii, więc dziewczyna została w Polsce. Przyjaciółki umówiły się, że będą pisać do siebie każdego dnia, wysyłać mnóstwo wiadomości ze zdjęciami oraz wstawiać i opisywać różne chwile na portalach w internecie.
Ruda stanęła przed jednym z zaparkowanych samochodów i spojrzała na swoje odbicie gładząc przy tym bladoróżową bokserkę. Rude włosy lśniły w słońcu, a okulary zakrywały szare oczy. Gdy się na nią patrzyło, jej czerwone vansy przyciągały największą uwagę.
- Myślisz, że wyglądam grubo w tych rurkach ? – spytała zrezygnowana. Zawsze miała kompleksy z powodu swojego wyglądu. Nie była tak szczupła jak jej przyjaciółki. Mimo, że miała bardzo widoczne wcięcie w tali, te parę kilogramów za dużo, odbierało jej pewność siebie.
- Głupia jesteś – zaśmiała się Ryba. – Chodź, bo będzie zaraz padać. – uniosła błękitne oczy ku górze i spojrzała na zachmurzone niebo. Zapowiadało się na porządną ulewę, może i nawet na burzę.
Przemoknięte do suchej nitki, stały pod bramą typowo brytyjskiego domu. Nie wydawał się aż tak wielki jak pozostałe, ponieważ cały przód był porośnięty żywopłotami. Brak wymyślnych figurek i fontanny spowodował, że dziewczyny przypuszczały, iż dom zamieszkuje średnio zamożna rodzina. Ryba nerwowo wciskała guzik od domofonu. Nagle bramka drgnęła i dziewczyny wbiegły na posesje.
Stały przed wielkimi białymi drzwiami zastanawiając się czy znajdą tu pomoc. I wtedy drzwi się otworzyły. Ze środka dobiegały krzyki i śmiechy jakiś chłopaków. W drzwiach stał wysoki, przystojny brunet z lekkim zarostem. Ryba nie mogła oderwać wzroku od jego brązowych oczu.
- Cześć – Odezwał się chłopak. Dziewczyny nie miały pojęcia kto to, ale gdy na niego patrzyły wydawał się godzien ich zaufania. – Jestem Zayn. Wejdźcie. – uśmiechnął się zachęcająco. Ryba spojrzała na Rudą która pokiwała twierdząco głową i puściła koleżankę przodem. Nie wiedząc dlaczego chłopak wydawał jej się jednak znajomy. Próbowała go skojarzyć, ale bez skutku. Dziewczyna bardzo ufała ludziom, można powiedzieć, że czasami była naiwna. Ale właśnie tego nauczyli ją rodzice, ufać i pomagać innym. Za każdym razem powtarzali, że ilekroć komuś pomożesz w przyszłości Ci się to zwróci. „ Chyba nadszedł ten dzień” pomyślała i przekroczyła próg domu.
- Skąd je masz?! – Wyrzynką chłopak o kręconych włosach i słodkim uśmiechu. Jego oczy aż się śmiały.
-Ej, to nie przedmioty idioci. Przedstawcie się. – Zaśmiał się brunet, dodając otuchy uśmiechem skołowanym dziewczynom.
-Już się poprawiam. Jestem Harry bądź też Hazza. Jak kto woli. - Zreflektował się. To jest Liam – Wskazał na ciemnego blondyna o brązowych oczach. – Ten to Louis – Niebieskooki chłopak odgarną brązową grzywkę i uśmiechnął się czarująco. - A ten tutaj to Niall. –Błękitnooki blondyn, wyszczerzył zęby odsłaniając ledwie zauważalny aparat i wyciągnął rękę do dziewczyn.
Chłopacy sprawiali wrażenie nieogarniętych pewnych siebie nastolatków. Blondyn zwany Liamem wydawał się bardzo opiekuńczy. Gdy zobaczył przemoknięte dziewczyny, zrobił zatroskaną minę i pokręcił głową. Louis wraz z Niall stali i patrzyli na dziewczęta z wielkimi bananami na twarzy, co jakiś czas szepcząc coś do siebie i wesoło chichocząc. Bóg jeden wie o czym myśleli w tej chwili. Natomiast Harry stał spokojnie i przyglądał się całej sytuacji z lekko zawadiackim, ale przyjemnym uśmiechem. W śmiejących się do tej pory oczach pojawiły się iskierki intrygi.
Dziewczyny były lekko przestraszone, ale wdzięczne nieznajomym za pomoc i ciepłe powitanie w nowym mieście. Opowiedzieli im o Londynie oraz najbardziej znanych i godnych zwiedzenia zabytkach. Powiedzieli też gdzie mogą zrobić najlepsze zakupy i dobrze zjeść. Wypytywali je o powody dla których tu przybyły i o to gdzie mają zamiar się zatrzymać. Mimo strachu i lekkiego skrępowania dziewczęta wesoło odpowiadały na pytania. Opowiedziały im o tym skąd są, jak się nazywają i o kilku podstawowych informacjach. Trzeba przyznać, że zabawnie im się rozmawiało, bo dziewczyny nie do końca znały angielski i niegramotnie sklejały zdania korzystając z pomocy słownika w telefonie.
Mokre ubrania lepiły się do ich ciał jak zimna i nieprzyjemna maź. Torby wypełnione ubraniami nie stanowiły w tej chwili żadnej pomocy, ponieważ cała zawartość była przemoczona. A chyba nie ma nic gorszego niż wyglądanie jak siedem nieszczęść przed nowo poznanymi, przystojnymi chłopakami.
- Co chcesz do ubrania ? – zapytał Zayn spoglądając na rozglądającą się po pokoju blondynkę.
- Co… Cokolwiek – zająkała się i zaczęła przygryzać nerwowo dolną wargę. Siedziała na pufce i machała energicznie nogami. Gdy na niego patrzyła serce biło jej jakby trochę mocniej. Z punktu widzenia jej koleżanki mogła być to zwykła arytmia serca. Zayn wyciągnął ciemna koszulkę z logo Guns’n’roses.
- Lubisz ich muzykę ? – zapytała nieśmiało zafascynowana.
Ryba, zarówno jak jej przyjaciółka uwielbiała muzykę rockową. Jej pokój od dzieciństwa wypełniony był płytami CD i winyleami takich zespołów jak Bon Jovi, Nirvana, Pink Floyd, SOAD, Guns’n’Roses , Aerosmith i Joan Jett. Słuchała też zespołów takich jak Dżem oraz Pidżama Porno, które pochodziły z Polski. Zayn spojrzał na nią i uśmiechnął się szeroko.
- To klasyka. I przy okazji mój ulubiony zespół. – na te słowa oboje się zaśmiali. – Proszę., załóż ją. Będzie Ci wygodniej.- uśmiechnął się patrząc na przemokniętą Rybę. - A ubrania zostaw w łazience. Potem się nimi zajmiemy.
- Dziękuje. Ale czy to na pewno nie problem ? Bo wiesz ja nie muszę…
- Nie musisz ? Wolisz siedzieć bez ubrań czy w tym mokrym… czymś. – przerwał jej i zaśmiał się łagodnie, kiedy ta spłonęła rumieńcem.
Jego śmiech, jego oczy, jego zapach perfum zmieszany z dymem papierosów, tatuaże na ciele i sylwetka pociągały ją bardziej niż truskawkowa czekolada.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz