ZNOWU WY ?
Po kolejnej orzeźwiającej kawie, z mapą w ręku ruszyły przez przecznice w kierunku hotelu. Mijały kolorowe tłumy ludzi, stare lub dla odmiany nowoczesne uliczki i budynki. Co chwilę ktoś wpadał na nie, gdy te przystawały, aby się czemuś dokładniej przyjrzeć, lub potrącał ramieniem, przeciskając się obok. Skręcając po raz kolejny nie w tę stronę Ryba zaczynała się już denerwować. Dziewczyna równie szybko popadała w złość, co w nadmierną euforię. Zatrzymały się więc na przejściu, aby przeanalizować mapę, gdy nagle czarny samochód przeciął drogę, o mało nie potrącając rudowłosej z planem miasta przed nosem. Wtedy i ona się zdenerwowała i przeklęła pod nosem. Ku ogromnemu zdziwieniu obu dziewczyn, auto cofało powoli w ich kierunku. Okno kierowcy z ociąganiem odsunęło się, ukazując twarz słodkiego blondyna o niesamowitych oczach.
- Może gdzieś podwiozę ? – spytał wyluzowany Niall.
Widząc znajomą twarz negatywne emocje błyskawicznie opuściły obie przyjaciółki i bez najmniejszego wahania, zmęczone szlajaniem się po ulicach wsiadły na tylną kanapę samochodu, z ulga zapadając się w miękkich skórzanych oparciach.
W domu było cicho jak makiem zasiał. Sprawiał wrażenie opustoszałego. Dziewczynylekko zdezorientowane weszły do salonu. Ich oczom ukazał się najsłodszy widok jaki mogły sobie wyobrazić. Na wielkiej białej kanapie leżało czterech chłopaków. Liam oparty o ramię kanapy, podtrzymywał na kolanach głowę zwiniętego w kuleczkę Zayna. Po drugiej stronie sofy Harry i Lou opierali się o siebie plecami. Brunet prawdopodobnie już spał. Dziewczyny stanęły jak wryte, a na ich twarzach pojawił się nieopisany uśmiech połączony z politowaniem. Patrząc na taki widok, obie poczuły miłe ciepło w okolicy serca. „Urocze” Roześmiała się w duchu Ruda.
- Ja nie chce wam przeszkadzać panowie… - zaczął spokojnie i cicho Niall- … ale mamy gości i trzeba wstać ! – wykrzyknął jak oszalały.
Dziewczyny nie mogły powstrzymać śmiechu gdy zobaczyły jak wszyscy się zrywają, a biedny Harry spada na podłogę. Loui od razu pomógł wstać oszołomionemu kumplowi.
- W porządku ? – zapytał rozbawiony.
Brunet posłał mu niezadowolone spojrzenie i zaraz się uśmiechnął. Cała czwórka ruszyła w stronę gości aby się przywitać.
- Fajnie że wpadłyście ? Zjecie coś ? – zaproponował Liam. Był szczęśliwy widząc dziewczyny. Wprowadziły przyjemne zamieszanie do ich domu. Wczoraj, gdy wyszły chyba z godzinę rozmawiali na ich temat i odniósł wrażenie, że wszyscy są do nich pozytywnie nastawieni. Szczególnie Zayn z Niallem.
- O tak. Ja musze coś koniecznie zjeść. – zaśmiała się ruda dziewczyna.
- W porównaniu do tego żarłoka mi wystarczy tylko herbata – dodała Ryba a przyjaciółka rzuciła jej oburzone spojrzenie.
Ruda siedziała na barowym krześle. Zastanawiała się, dlaczego razem mieszkają i skąd mają pieniądze, na taki dom. Podobali jej się zarówno wizualnie co z zachowania, więc stwierdziła, że póki co, nie będzie wnikać. „Może sami nam opowiedzą coś więcej” Pomyślała i wzruszyła ramionami i znudzona dalej przyglądała się chłopakom. Jej nastrój zauważył Louis.
-Co jest rudzielcu? – Zapytał, siadając po drugiej stronie blatu.- Nuda zżera, co?
Dziewczyna nieśmiało skinęła głową. Co Lou skomentował szerokim uśmiechem.
-Chodź za mną. – Rzucił przez ramie i poszedł do salonu.
Ruda poszukała wzrokiem przyjaciółki ,która siedziała na tarasie paląc papierosa. Natomiast nie zauważyła z nią Zayna, więc poszła do salonu. Do ogromnego telewizora, chłopaki podłączyli xBoxa. Niall z talerzem kanapek w jednej ręce i joystickiem w drugiej zachęcająco kiwną głową. Po chwili blondyn wraz z dziewczyną grali zaciekle w Tekkena, śmiejąc się i przekrzykując wzajemnie. Gdy Niall po raz kolejny przegrał z rudzielcem, bitwa przeniosła się na podłogę w salonie. Rzucali się poduszkami, ktoś oberwał kanapką z serem, a gdy chłopak poddał się, Ruda wylądowała na nim.
-Na kanapkę! - Zawołał Liam i wszyscy chłopcy wraz z Rybą po kolei zaczęli się na nich kłaść. Ruda poczuła jak czyjeś kości wbijają jej się w plecy i roześmiana jęknęła próbując wydostać się spod sterty ciał.
Dziewczyny stały już pod drzwiami chłopaków.
-Może ktoś nas pożegna?! –Krzyknęła Ruda w stronę salonu.
Z głębi domu dało się słyszeć tupot adidasów i trampek i przed dziewczynami pojawiło się czterech chłopaków.
-Musicie iść?- Zapytał Niall wyłaniając się zza rogu z kanapką w ręce.
-Koniecznie, pokój w hotelu wiecznie wolny nie będzie- Smutno dodała Ryba .
Przez kolejne 10 min ściskali się wszyscy wzajemnie, a blondyn uśmiechając się niewinnie, pocałował rudzielca w policzek.
-Awww. Poleć znajomym . –Zawołali zgodnie chłopaki.
-Macie zamiar iść pieszo? –Spytał Harry
-No tak.- Zgodnie odpowiedziały dziewczyny
-Nie ma mowy, zaraz was odwieziemy! –Zawołał Loui.
-Loui, nie napalaj się. Zayn zabrał samochód. – Westchną Niall zerkając przez okno.
-No to pójdziemy z buta- Ruda uśmiechnęła się do chłopaków.
Jednak o powrocie na piechotę nie było mowy, gdyż Harry już zamówił taksówkę. Zapakowali dziewczyny do środka i machali na pożegnanie dopóki samochód nie znikną za zakrętem.
- Może gdzieś podwiozę ? – spytał wyluzowany Niall.
Widząc znajomą twarz negatywne emocje błyskawicznie opuściły obie przyjaciółki i bez najmniejszego wahania, zmęczone szlajaniem się po ulicach wsiadły na tylną kanapę samochodu, z ulga zapadając się w miękkich skórzanych oparciach.
W domu było cicho jak makiem zasiał. Sprawiał wrażenie opustoszałego. Dziewczynylekko zdezorientowane weszły do salonu. Ich oczom ukazał się najsłodszy widok jaki mogły sobie wyobrazić. Na wielkiej białej kanapie leżało czterech chłopaków. Liam oparty o ramię kanapy, podtrzymywał na kolanach głowę zwiniętego w kuleczkę Zayna. Po drugiej stronie sofy Harry i Lou opierali się o siebie plecami. Brunet prawdopodobnie już spał. Dziewczyny stanęły jak wryte, a na ich twarzach pojawił się nieopisany uśmiech połączony z politowaniem. Patrząc na taki widok, obie poczuły miłe ciepło w okolicy serca. „Urocze” Roześmiała się w duchu Ruda.
- Ja nie chce wam przeszkadzać panowie… - zaczął spokojnie i cicho Niall- … ale mamy gości i trzeba wstać ! – wykrzyknął jak oszalały.
Dziewczyny nie mogły powstrzymać śmiechu gdy zobaczyły jak wszyscy się zrywają, a biedny Harry spada na podłogę. Loui od razu pomógł wstać oszołomionemu kumplowi.
- W porządku ? – zapytał rozbawiony.
Brunet posłał mu niezadowolone spojrzenie i zaraz się uśmiechnął. Cała czwórka ruszyła w stronę gości aby się przywitać.
- Fajnie że wpadłyście ? Zjecie coś ? – zaproponował Liam. Był szczęśliwy widząc dziewczyny. Wprowadziły przyjemne zamieszanie do ich domu. Wczoraj, gdy wyszły chyba z godzinę rozmawiali na ich temat i odniósł wrażenie, że wszyscy są do nich pozytywnie nastawieni. Szczególnie Zayn z Niallem.
- O tak. Ja musze coś koniecznie zjeść. – zaśmiała się ruda dziewczyna.
- W porównaniu do tego żarłoka mi wystarczy tylko herbata – dodała Ryba a przyjaciółka rzuciła jej oburzone spojrzenie.
Ruda siedziała na barowym krześle. Zastanawiała się, dlaczego razem mieszkają i skąd mają pieniądze, na taki dom. Podobali jej się zarówno wizualnie co z zachowania, więc stwierdziła, że póki co, nie będzie wnikać. „Może sami nam opowiedzą coś więcej” Pomyślała i wzruszyła ramionami i znudzona dalej przyglądała się chłopakom. Jej nastrój zauważył Louis.
-Co jest rudzielcu? – Zapytał, siadając po drugiej stronie blatu.- Nuda zżera, co?
Dziewczyna nieśmiało skinęła głową. Co Lou skomentował szerokim uśmiechem.
-Chodź za mną. – Rzucił przez ramie i poszedł do salonu.
Ruda poszukała wzrokiem przyjaciółki ,która siedziała na tarasie paląc papierosa. Natomiast nie zauważyła z nią Zayna, więc poszła do salonu. Do ogromnego telewizora, chłopaki podłączyli xBoxa. Niall z talerzem kanapek w jednej ręce i joystickiem w drugiej zachęcająco kiwną głową. Po chwili blondyn wraz z dziewczyną grali zaciekle w Tekkena, śmiejąc się i przekrzykując wzajemnie. Gdy Niall po raz kolejny przegrał z rudzielcem, bitwa przeniosła się na podłogę w salonie. Rzucali się poduszkami, ktoś oberwał kanapką z serem, a gdy chłopak poddał się, Ruda wylądowała na nim.
-Na kanapkę! - Zawołał Liam i wszyscy chłopcy wraz z Rybą po kolei zaczęli się na nich kłaść. Ruda poczuła jak czyjeś kości wbijają jej się w plecy i roześmiana jęknęła próbując wydostać się spod sterty ciał.
Dziewczyny stały już pod drzwiami chłopaków.
-Może ktoś nas pożegna?! –Krzyknęła Ruda w stronę salonu.
Z głębi domu dało się słyszeć tupot adidasów i trampek i przed dziewczynami pojawiło się czterech chłopaków.
-Musicie iść?- Zapytał Niall wyłaniając się zza rogu z kanapką w ręce.
-Koniecznie, pokój w hotelu wiecznie wolny nie będzie- Smutno dodała Ryba .
Przez kolejne 10 min ściskali się wszyscy wzajemnie, a blondyn uśmiechając się niewinnie, pocałował rudzielca w policzek.
-Awww. Poleć znajomym . –Zawołali zgodnie chłopaki.
-Macie zamiar iść pieszo? –Spytał Harry
-No tak.- Zgodnie odpowiedziały dziewczyny
-Nie ma mowy, zaraz was odwieziemy! –Zawołał Loui.
-Loui, nie napalaj się. Zayn zabrał samochód. – Westchną Niall zerkając przez okno.
-No to pójdziemy z buta- Ruda uśmiechnęła się do chłopaków.
Jednak o powrocie na piechotę nie było mowy, gdyż Harry już zamówił taksówkę. Zapakowali dziewczyny do środka i machali na pożegnanie dopóki samochód nie znikną za zakrętem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz