czwartek, 10 kwietnia 2014

Rozdział 4

ZAKUPOHOLIZM.


Obudziły się koło 11. Ruda zdjęła z nóg swoje vansy i rozmasowywała obolałe stopy. Ryba już okupowała prysznic. Była dwunasta, gdy w stronę starbrucksa kierowały się dwie przyjaciółki, łapiąc spojrzenia przechodzących obok chłopaków.  
W sumie nic dziwnego. Długie blond włosy Ryby rozwiewał wiatr. Krótka błękitna sukienka w kwiatki odsłaniała jej długie nogi zakończone niskimi koturnami, które jeszcze bardziej je wydłużały. Przez ramię miała przewieszoną czarną torbę, a jej rękę ozdabiała masa ślicznych bransoletek. Ruda jednak nie pozostawała jej dłużna. Ubrana w beżową, koronkową sukienkę na ramiączkach, przepasana była cieniutkim paskiem zakończonym złota kokardką, który podkreślał jej i tak już idealną talię. Na nogach miała dziewczęce baleriny, a na ramieniu, na delikatnym łańcuszku zwisała maleńka torebeczka. Całości dopełniły jej lśniące rude włosy, ułożone w miękkie fale.
Popijając przepyszną kawę, dziewczyny zastanawiały się jak spędzić dzień.
- Zakupy!- Wykrzyknęła Ryba.
Rudzielec poparł ją z entuzjazmem. Jeszcze przez chwilę podelektowały się smakiem napoju i wyruszyły na Oksford Street, mając nadzieję na udane łowy.  Po drodze wciąż roztrząsały sprawę chłopaków. Jednak, gdy dotarły na miejsce, przyjaciółki, widząc masę neonów, szyldów i kuszących wystaw, natychmiast zapomniały nie tylko o cudownej piątce, ale i o całym świecie. Kursowały od sklepy do sklepu, uśmiechając się do przechodniów i odpowiadając na zaczepki przystojnych kolesi. 





- Vansy ! – krzyknęła Ruda.
- Poczekaj na mnie – zawołała za nią koleżanka i pobiegła w stronę sklepu.
Obie obładowane były torbami więc wejście przez obrotowe drzwi nie było łatwe. Ruda podeszła do sprzedawcy, kiedy Ryba już zaczęła przymierzać pierwsze pary butów.
- Przepraszam, mogę zostawić tutaj te wszystkie torby ? – zapytał rudzielec uśmiechając się przyjaźnie do ciemnoskórego pracownika.
- Ależ oczywiście – odpowiedział poprawiając czapkę na głowie i obdarowując ją flirciarskim uśmiechem.
Dziewczyna skinęła lekko głową i oddaliła się do blondynki. Stanęła nad nią i skrzyżowała ręce na piersiach.
- Nie. Te nie. – skrytykowała krótko buty, które właśnie przymierzała kumpela. Ta natomiast posłała jej oburzone spojrzenie. – Spróbuj te. – powiedziała i podała jej miętowo-błękitne trampki.
Rybie zaświeciły się oczy. Był to ulubiony kolor dziewczyny. Ruda natomiast usiadła i zaczęła przymierzać pudrowo-różowe vansy. Właśnie do tego koloru miała ostatnio słabość.
- I jak ? – spytały jednocześnie i wybuchły śmiechem.
- Całkiem nieźle – powiedziała zadowolona blondynka.
- Nie pogardziłabym nimi  – zaśmiała się rudowłosa. – Wyglądają całkiem nieźle do tych sukienek – spojrzały w lustro, a z ich ust wydobył się melodyjny śmiech.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz